Ostatnie wędrowanie z panem Krzysiem

Była ciekawa trasa, piękna wiosenna pogoda , super atmosfera . Ustaliliśmy plan na najbliższe tygodnie …i żadna z nas nie pomyślałaby, że to była nasza ostatnia wyprawa z kijkami z Panem Krzyśkiem, że za parę godzin nie będzie go już wśród nas.
Zawsze wesoły, uśmiechnięty, życzliwy dla wszystkich stwarzał wspaniałą atmosferę.

Żegnamy Panie Krzyśku, będzie nam Pana bardzo brakowało.

Powitanie wiosny w Bystrej przez Grupę Spacerową

Tak ładnie opisała nasze wiosenne spotkanie Alinka:
Dzisiejsze “Powitanie wiosny”……..kolorowych wiosennych kwiatów było nadspodziewanie dużo:
zawilec gajowy, ziarnopłon wiosenny, żywiec gruczołowaty,lepiężnik biały,pierwiosnka wyniosła,podbiał pospolity,knieć błotna (u nas popularna nazwa kaczeniec) i fiołek leśny.
Piękne kaskady rzeki Białej i my przy ognisku.

A ja tylko dodam, że pan Mirosław-Leśniczy wszystko pięknie nam
przygotował i osobiście przywiózł zezwolenie na ognisko.
Bardzo przyjemnie powitaliśmy wytęsknioną wiosnę
Karina

 

Wielkanoc tuż, tuż…….

W poniedziałek 08.04. 2019r  koleżanki z Grupy Rękodzieła wykonywały Palmy Wielkanocne.
Do wykonania Palm koleżanki wcześniej przygotowały kwiaty z bibuły, kokardki ze wstążek, ścięte zostały bazie…….a w poniedziałek tylko dodały je do zielonego bukszpanu i oliwnego drzewka.

Wycieczka rowerowa 11 kwietnia 2019 r.

Zapraszamy na kolejną wycieczkę rowerową.
Spotykamy się na dworcu Bielsko-Biała Główna o godzinie 8.15.
Odjazd pociągu o godz. 8.43 i podobnie jak w ubiegłym tygodniu jedziemy w kierunku Krakowa do stacji Bulowice.
Z Bulowic skierujemy się na północ i przez Nidek, Głębowice, Polankę Wielką dojedziemy do Poręby Wielkiej.
Droga powrotna będzie wiodła wzdłuż stawów hodowlanych położonych równolegle do doliny Soły.
Wycieczkę zakończymy w Kętach skąd pociągiem wrócimy do Bielska. Planowany dystans – 60 km.
Do zobaczenia – Teresa i Witek

Wspomnienie z wycieczki do Osieka…

Trasa rowerowa: Bielsko-Biała – Kozy Zagroda – Kęty Podlesie – Bielany – Osiek – Malec – Kęty Centrum – Kęty Podlesie – Kozy Zagroda – Bielsko-Biała.
Nadszedł dzień planowanego wyjazdu na rowery – czwartek – 04.04.2019 r.
Na dworcu PKP w Bielsku-Białej zebrało się nas tylko i aż pięcioro. Zasmuciła nas nieobecność Teresy. Zgodnie z planem zakupiliśmy bilety dla siebie i na rowery do Kóz Zagrody. Tutaj z piętnastominutowym opóźnieniem opuściliśmy pociąg i przesiedliśmy się na rowery.
Już przed Kętami Podlesie Andrzej zaproponował wejście do szkółki, gdzie zapoznaliśmy się z przedstawicielami okolicznej fauny i flory. Można tam również odpocząć przy zadaszonej altance, wygodnych ławach i miłej oku trawie.
Dalej ruszyliśmy na rowerach szosą przez las mieszany. Szybko pojawiły się ruchliwe ulice: Stefana Żeromskiego, Jana III Sobieskiego i spokojna rzeka Soła. Stan wody był znacznie niższy niż trzy tygodnie temu i widoczna była rzeźba łożyska. Tuż za mostem Soły trasa prowadziła peryferiami Kęt przez Żwirownię do Bielan zgodnie z biegiem rzeki. Za nami na horyzoncie dał się widzieć Beskid Mały i Śląski. W miejscu żwirowni, należało zsiąść z rowerów i przenieść je na odcinku około dwóch metrów aby nie umoczyć kół i osprzętu w błocie.
W Bielanach nawiedziliśmy Sanktuarium Św. Macieja Apostoła. Jest tu również ośrodek rekolekcyjny. Po króciutkiej rozmowie z gospodarzem (proboszczem) o obiektach sakralnych najbliższej okolicy, ruszyliśmy w stronę Osieku. To była propozycja Witka, która okazała się “strzałem w dziesiątkę“.
Trasa biegła przez piękne stawy a z wysokości 290.3 m. n.p.m. podziwialiśmy panoramę okolicy. Dojechaliśmy do parku i zestawu pałacowego w Osieku, którego właścicielami byli: La Roche i Rudzińscy. Zrobiliśmy przerwę na posiłek i zdjęcia. Dzieliliśmy się wrażeniami i wiadomościami o wspomnianych zabytkach. Dalsza droga prowadziła do centrum miejscowości. Po drodze zatrzymaliśmy się koło Drewnianego Kościoła Św. Andrzeja z lat 1538 – 1549. Następnym pięknym, nowoczesnym zakątkiem był OWR. “Molo”. Ta atrakcja turystyczna to kolejny “strzał w dziesiątkę“, o której pamiętał Roman. Tutaj znowu zdjęcia, dzielenie się wrażeniami i na koniec runda rowerowa wokół Jeziora Osiek Średni.
Słońce pięknie świeciło, za sobą zostawiliśmy: stawy, szuwary białogłowe mewy, zakochane łabędzie, liczne gatunki gęsi, kaczek oraz gniazdujące na słupach elektrycznych bocianie pary. Wspominaliśmy naszą koleżankę Teresę. “…szkoda że jej nie ma, że musi tutaj przyjechać…”. Podziwialiśmy tajemnicze ostrowie na Jeziorze Osiek Średni. Nasza runda rowerowa przekształciła się w spacer rowerowy. Młody człowiek, który urządzał bieg w tym samym czasie wokół jeziora, biegnąc przepraszał nas aby zrobić mu wolny tor. I tak będąc pod wrażeniem kolejnego zakątka podążaliśmy w stronę dworca kolejowego Kęty, pominąwszy zaplanowane nawiedzenie Kościoła Św. Michała Archanioła w Witkowicach.
W Kętach byliśmy o godz. 14-tej. Tutaj znowu mała przerwa na posiłek i odpoczynek. Trzech uczestników postanowiło zakończyć jazdę na rowerach i udać się na dworzec PKP. Agnieszka i Andrzej pojechali do stacji Kozy Zagroda. Dołączyliśmy do grupy i tak szczęśliwie dojechaliśmy do Bielska-Białej. Mój licznik wskazywał 49,35 km. To była udana wyprawa rowerowa, byliśmy przyjemnie zmęczeni.
Zdjęcia są zrobione przez Romka a relacja napisana przez Agnieszkę.

Tak było na wycieczce na górę Chełm 2 kwietnia br.

Wyjazd ten rozpoczął się od przygody komunikacyjnej. Oczekiwany przez nas autobus Linea-Trans, którym mieliśmy dojechać do miejscowości Gumna po prostu nie przyjechał na przystanek przy dworcu PKS. Widziano go na Hulance jak przejeżdżał bez pasażerów. Po 40-tu minutach przyjechał następny i już bez przeszkód dotarliśmy na miejsce startu. Przed nami pola a w oddali wznosi się cel naszej wycieczki – niewysoka góra Chełm. Witek wykorzystał krótki postój naszej trzydziestojednoosobowej grupy aby objaśnić panoramę gór, która była bardzo rozległa. Od Łysej Góry po stronie Zaolziańskiej poprzez Tuł, Czantorię, dolinę Wisły aż po Równicę i otoczenie Brennej. Do podnóża Chełmu dotarliśmy po około godzinnym spacerze i wspięliśmy się na wierzchołek podziwiając przy okazji łany błękitnych przylaszczek. Rezydencja M, która nas gościnnie przyjęła powstała w budynku, który niegdyś należał do Szkoły Szybowcowej otwartej w 1934 roku. Przed wojna była ona niezwykle popularna, przewinęło się przez nią ponad 1500 pilotów, wśród nich Franciszek Kępka – wielokrotny mistrz Polski a także medalista mistrzostw Europy i uczestnik wielu zawodów międzynarodowych. Niestety po wojnie dość szybko zakończyła działalność choć tradycje latania na Chełmie podtrzymywane są do dziś przez organizację szkoleń paralotniowych.
Po dość długim odpoczynku wyruszyliśmy do pobliskiego Goleszowa. Wiodła nas tam bardzo wygodna, widokowa droga. W Goleszowie byliśmy umówieni na zwiedzanie tzw. Izby Oświęcimskiej mieszczącej się w Gminnym Ośrodku Kultury. Pan Paweł Stanieczek, który był pomysłodawcą tego miejsca a także sprawuje funkcję kustosza z wielkim zaangażowaniem opowiadał nam o tragedii jaka rozegrała się w tej okolicy podczas II-giej wojny światowej. Cementownia w Goleszowie była bowiem miejscem katorżniczej pracy więźniów, których przywieziono tu z obozu w Oświęcimiu. Oprócz prelekcji naocznego świadka tych wydarzeń / pan Paweł ma lat 86 / obejrzeliśmy bardzo poruszający film dokumentalny.
To już ostatni etap naszej wycieczki. Autobusem DAS dojechaliśmy do Cieszyna, skąd za darmo, w ramach przeprosin za poranną sytuację, autobus Linea-Trans dowiózł nas do Bielska.