Migawki z obozu rowerowego

Od 9-tego czerwca przebywamy na długo wyczekiwanym i planowanym obozie rowerowym w Strzelcach Krajeńskich. W gościnne progi swojego domu rodzinnego zaprosił nas kolega z naszej grupy rowerowej i mamy niezwykła okazje przebywać w
miejscu, które ma „dusze”. Okolica przepiękna, otacza nas zapach kwitnących lip, napawamy się widokiem rosnących na poboczach maków, chabrów i rumianków. ” Nakręciliśmy” już sporo kilometrów jadąc zarówno leśnymi duktami jak i wygodnymi szosami, byliśmy zaproszeni przez kuzyna naszego gospodarza do jego domku nad jeziorem , gdzie zażywaliśmy w upalny dzień ożywczej kąpieli, piliśmy wyborna kawę w cudownej scenerii pałacu w Mierzęcinie, zwiedzaliśmy Strzelce otoczone XIII-wiecznymi murami obronnymi, dziś spływaliśmy rzeka Drawa.
W obozie uczestniczy ośmioro osób tworzących niezwykle zgrana drożynę.
Wszyscy gorąco pozdrawiają cala Akademie Seniora.

Wycieczka rowerowa 11 kwietnia 2019 r.

Zapraszamy na kolejną wycieczkę rowerową.
Spotykamy się na dworcu Bielsko-Biała Główna o godzinie 8.15.
Odjazd pociągu o godz. 8.43 i podobnie jak w ubiegłym tygodniu jedziemy w kierunku Krakowa do stacji Bulowice.
Z Bulowic skierujemy się na północ i przez Nidek, Głębowice, Polankę Wielką dojedziemy do Poręby Wielkiej.
Droga powrotna będzie wiodła wzdłuż stawów hodowlanych położonych równolegle do doliny Soły.
Wycieczkę zakończymy w Kętach skąd pociągiem wrócimy do Bielska. Planowany dystans – 60 km.
Do zobaczenia – Teresa i Witek

Wspomnienie z wycieczki do Osieka…

Trasa rowerowa: Bielsko-Biała – Kozy Zagroda – Kęty Podlesie – Bielany – Osiek – Malec – Kęty Centrum – Kęty Podlesie – Kozy Zagroda – Bielsko-Biała.
Nadszedł dzień planowanego wyjazdu na rowery – czwartek – 04.04.2019 r.
Na dworcu PKP w Bielsku-Białej zebrało się nas tylko i aż pięcioro. Zasmuciła nas nieobecność Teresy. Zgodnie z planem zakupiliśmy bilety dla siebie i na rowery do Kóz Zagrody. Tutaj z piętnastominutowym opóźnieniem opuściliśmy pociąg i przesiedliśmy się na rowery.
Już przed Kętami Podlesie Andrzej zaproponował wejście do szkółki, gdzie zapoznaliśmy się z przedstawicielami okolicznej fauny i flory. Można tam również odpocząć przy zadaszonej altance, wygodnych ławach i miłej oku trawie.
Dalej ruszyliśmy na rowerach szosą przez las mieszany. Szybko pojawiły się ruchliwe ulice: Stefana Żeromskiego, Jana III Sobieskiego i spokojna rzeka Soła. Stan wody był znacznie niższy niż trzy tygodnie temu i widoczna była rzeźba łożyska. Tuż za mostem Soły trasa prowadziła peryferiami Kęt przez Żwirownię do Bielan zgodnie z biegiem rzeki. Za nami na horyzoncie dał się widzieć Beskid Mały i Śląski. W miejscu żwirowni, należało zsiąść z rowerów i przenieść je na odcinku około dwóch metrów aby nie umoczyć kół i osprzętu w błocie.
W Bielanach nawiedziliśmy Sanktuarium Św. Macieja Apostoła. Jest tu również ośrodek rekolekcyjny. Po króciutkiej rozmowie z gospodarzem (proboszczem) o obiektach sakralnych najbliższej okolicy, ruszyliśmy w stronę Osieku. To była propozycja Witka, która okazała się “strzałem w dziesiątkę“.
Trasa biegła przez piękne stawy a z wysokości 290.3 m. n.p.m. podziwialiśmy panoramę okolicy. Dojechaliśmy do parku i zestawu pałacowego w Osieku, którego właścicielami byli: La Roche i Rudzińscy. Zrobiliśmy przerwę na posiłek i zdjęcia. Dzieliliśmy się wrażeniami i wiadomościami o wspomnianych zabytkach. Dalsza droga prowadziła do centrum miejscowości. Po drodze zatrzymaliśmy się koło Drewnianego Kościoła Św. Andrzeja z lat 1538 – 1549. Następnym pięknym, nowoczesnym zakątkiem był OWR. “Molo”. Ta atrakcja turystyczna to kolejny “strzał w dziesiątkę“, o której pamiętał Roman. Tutaj znowu zdjęcia, dzielenie się wrażeniami i na koniec runda rowerowa wokół Jeziora Osiek Średni.
Słońce pięknie świeciło, za sobą zostawiliśmy: stawy, szuwary białogłowe mewy, zakochane łabędzie, liczne gatunki gęsi, kaczek oraz gniazdujące na słupach elektrycznych bocianie pary. Wspominaliśmy naszą koleżankę Teresę. “…szkoda że jej nie ma, że musi tutaj przyjechać…”. Podziwialiśmy tajemnicze ostrowie na Jeziorze Osiek Średni. Nasza runda rowerowa przekształciła się w spacer rowerowy. Młody człowiek, który urządzał bieg w tym samym czasie wokół jeziora, biegnąc przepraszał nas aby zrobić mu wolny tor. I tak będąc pod wrażeniem kolejnego zakątka podążaliśmy w stronę dworca kolejowego Kęty, pominąwszy zaplanowane nawiedzenie Kościoła Św. Michała Archanioła w Witkowicach.
W Kętach byliśmy o godz. 14-tej. Tutaj znowu mała przerwa na posiłek i odpoczynek. Trzech uczestników postanowiło zakończyć jazdę na rowerach i udać się na dworzec PKP. Agnieszka i Andrzej pojechali do stacji Kozy Zagroda. Dołączyliśmy do grupy i tak szczęśliwie dojechaliśmy do Bielska-Białej. Mój licznik wskazywał 49,35 km. To była udana wyprawa rowerowa, byliśmy przyjemnie zmęczeni.
Zdjęcia są zrobione przez Romka a relacja napisana przez Agnieszkę.

Wycieczka rowerowa 7 marca 2019 r.

W tym roku sezon rowerowy rozpoczęliśmy wcześniej niż zwykle. Tradycyjnie spotkaliśmy się przy karczmie Pod Lotniskiem i ośmioosobową grupą wyruszyliśmy w kierunku Jaworza. Dzień był wyjątkowo wietrzny i w związku z tym jazda była nie lada wyzwaniem. Jadąc ulicą Łowiecką zauważyliśmy, że prawdopodobnie szykuje się jej przebudowa. To dobra dla wiadomość dla wszystkich bo liczne nierówności uniemożliwiają bezpieczne poruszanie ta piękną, widokową trasą. Po przejechaniu potoku Wapieniczanka skręciliśmy w ulicę Podgórską aby w końcu dojechać do Jaworza. Krótki postój w parku i już grzejemy się w przytulnej kawiarence. Nasz niezawodny Stasio nie zapomniał o paniach i w przeddzień Święta Kobiet złożył trzem uczestniczkom wycieczki miłe życzenia i poczęstował czekoladkami.
Droga powrotna wiodła przez odkryte pola gdzie wiatr znów zaciekle nas zaatakował.
Na lotnisku nie mogliśmy się rozstać snując plany wypraw rowerowych z których jeden był śmielszy od drugiego. Ano zobaczymy co da się w tym roku zrealizować ale pomarzyć można / a nawet trzeba /.

Wycieczka rowerowa 7 marca 2019r

Witamy wiosennie i zapowiadamy rozpoczęcie sezonu rowerowego.
Spotykamy się o godzinie 10-tej przy karczmie pod Lotniskiem             i jedziemy w kierunku Jaworza.
Trasę ustalimy po drodze-
Teresa i Witek
” Pat & Mat CYKLISTY „

Miłych chwil nie tylko podczas oglądania P & M  życzy Witek

Wycieczka do Jaworza 15.XI.2018

To była wspaniała wyprawa do Jaworza  wraz z wizytą u państwa
Ewy i Krzysztofa Czaderów,
Udokumentowała tę wyprawę Małgosia Polak

 A oto opis wycieczki:
Mimo bardzo chłodnego dnia zdecydowaliśmy się na tę wycieczkę gdyż byliśmy już umówieni z panem Krzysztofem Czaderem w jego domu w Jaworzu. Dojechaliśmy tam naszą stałą trasą przez Wapienicę, Jaworze Średnie i Jaworze Centrum. Pan Krzysztof to niezwykle ciekawa i barwna osoba. Artysta plastyk – rzeźbiarz, malarz ale także kolekcjoner. Zbiera monety, stare przedmioty i … hoduje motyle. Jest ciekawy wszystkiego i tą wiedzą chętnie dzieli się ze zwiedzającymi jego dom gośćmi. W kilku pokojach zgromadził niezwykłą ilość rzeźb w kamieniu i drewnie / zwłaszcza ptaków /, okazów skał, obrazów, całe kolekcje monet i inne ciekawe przedmioty. Wiele z nich było znalezionych podczas budowy jego domu, który został zniszczony podczas wojny.

           Byliśmy pod ogromnym wrażeniem tego miejsca i odjechaliśmy , serdecznie żegnani przez gospodarza. Dalsza droga poprowadziła nas do Świętoszówki gdzie już niejednokrotnie  byliśmy. Restauracja Dwór Świętoszówka zaoferowała nam swoje ciepłe i przytulne wnętrze i nareszcie tam się rozgrzaliśmy. Droga powrotna przebiegała przez Jasienicę, bardzo szybko ja pokonaliśmy gdyż chłód dawał się nam we znaki.

           Wydaje się, że to już koniec sezonu rowerowego 2018 r. Wprawdzie ilość wycieczek nie imponowała ale za to jeździmy coraz dalej, np. byliśmy w Zatorze , Wiśle i Brennej. Cieszymy się, że jest z nami Stasiu, doszli też do naszej grupy Jurek i Agnieszka. W sumie jest nas 12 osób i jest to optymalny skład na wycieczki rowerowe. Mamy bardzo ambitne plany, marzy się nam m.in. przejechanie trasy Wiślanej z Oświęcimia do Krakowa a także wspólny daleki wyjazd, ale na ten temat dopiero w przyszłym roku. Na razie dziękujemy wszystkim naszym uczestnikom za to, że są tak zdyscyplinowani i chętni do podejmowania wyzwań i… do zobaczenia w przyszłym roku na naszych imprezach.

Wycieczka rowerowa w dniu 8 listopada 2018 r.

Ponownie spotkaliśmy się koło Karczmy pod Lotniskiem i wyruszyliśmy w kierunku zapory w Wapienicy.
Byliśmy ciekawi jak wygląda ulica Dębowiec po przebudowie. Minęliśmy lotnisko i wjechaliśmy w ulicę Łowiecką. Powstaje tu coraz więcej domów a droga ciągle wąska i nieprzystosowana do dużego ruchu samochodowo-rowerowego.  Dojeżdżając do skrzyżowania z ulicą Dębowiec  już zauważyliśmy wygodny i poszerzony dojazd. Zatrzymaliśmy się w miejscu gdzie od lat leżał zmurszały pień drzewa gdzie odpoczywali przejeżdżający tu rowerzyści. To co zobaczyliśmy naprawdę nas zachwyciło. Wprawdzie cały pas drzew po prawej stronie został wycięty ale za to powstała droga przyjazna i rowerzystom i pieszym no i oczywiście samochodom.
Uwieczniliśmy na zdjęciu naszą dziewięcioosobową grupę i pomknęliśmy dalej. Również i w obrębie zapory w Wapienicy duże zmiany – jest ona pogłębiana i czyszczona z nanoszonych latami kamieni. Dojechaliśmy za leśniczówkę do miejsca gdzie morsy zanurzają się w lodowatą wodę. Po drodze minęli nas trzej panowie w wieku zbliżonym do naszego, którzy właśnie zakończyli morsowanie. Oznacza to, że sezon rozpoczęty. Po sprawdzeniu tych wszystkich faktów mogliśmy już spokojnie wracać. Jeszcze tylko przerwa na kawę w Krzywej Chacie i zdecydowaliśmy się na dalszą drogę do Jaworza ponieważ wyszło słońce.
Z wielkim smutkiem stwierdziliśmy, że las po lewej stronie, który zawsze mijaliśmy jadąc do Jaworza został wycięty. Przejechaliśmy przez park w Jaworzu, potem minęliśmy amfiteatr i na chwilę zatrzymaliśmy się przy tężni. Obok tego popularnego miejsca powstaje właśnie spory obiekt gastronomiczny należy więc przypuszczać, że to spokojne miejsce nie będzie już takie jak przedtem.
Droga powrotna wiodła przez pola, cieszyliśmy się ostatnimi promieniami słońca.
Jaka szkoda, że już wkrótce trzeba będzie odstawić nasze pojazdy do następnego sezonu.

Wycieczka w dniu 15 listopada 2018

Jeśli tylko utrzyma się pogoda spotykamy się o godzinie 9-tej koło Karczmy pod Lotniskiem. Pojedziemy do Jaworza do państwa Ewy i Krzysztofa Czaderów, którzy są plastykami i swój dom wypełnili  licznymi pracami – rzeźbami, ikonami, okazami motyli itd. To naprawdę unikalne miejsce. Gospodarze są niezwykle gościnni o czym mogła się przekonać w roku ubiegłym nasza grupa turystyczna, która ich odwiedziła. Z Jaworza pojedziemy na Świętoszówkę a po przerwie na kawę spróbujemy znaleźć jakąś nową drogę powrotną  do Bielska.
Na wszelki wypadek sprawdźcie maile w środę wieczorem.
Czas trwania wycieczki – ok. 4 godzin.
Do zobaczenia – Teresa i Witek