Wycieczka na Bliźniaki w dniu 8 października 2019 r.

Kolejna nasza jesienna wycieczka to północno-wschodnia część Beskidu Małego – teren zupełnie nam nieznany, głównie ze względu na niekorzystny dojazd. Tym razem korzystaliśmy z możliwości przejazdu wynajętym autobusem i w Inwałdzie byliśmy już po godzinie 9-tej. Stąd żółtym szlakiem przewędrowaliśmy aż do Czartaka – przysiółka wsi Mucharz bezpośrednio graniczącego ze Świnną Porębą. Naszym głównym celem były Bliźniaki – dwie sąsiadujące ze sobą góry rzeczywiście bliźniaczo do siebie podobne. Z daleka masyw ten wyglądał zupełnie niewinnie, jednak podczas wędrówki mieliśmy się przekonać, że wrażenie to było mylne albowiem trasa obfitowała w strome podejścia. Ale po kolei. Pierwszym szczytem było skrzyżowanie szlaków Panienka. Podchodziliśmy nań głęboko
wciętym jarem. Zachwycił nas przepiękny, mieszany las, który całkowicie zadowolił naszych grzybiarzy – Agnieszkę i Leszka. Dalej przez grzbiet Kokocznika zeszliśmy do Kaczyny mijając po prawej stronie bardzo ciekawą fliszową odkrywkę. Kolejne podejście tym razem już na Bliźniaki to jedno z najbardziej stromych i męczących w Beskidzie Małym. Na Bliźniakach zrobiliśmy dłuższy odpoczynek i z niepokojem obserwowaliśmy coraz bardziej zachmurzone niebo. I znowu w dół , tym razem na przełęcz Panczakiewicza. Kolejne dwa szczyty to Łysa Góra i Iłowiec z którego można było dostrzec zbiornik Świnna Poręba spiętrzający wody rzeki Skawy. Dopiero w okolicy Łysej Góry odsłoniły nam się widoki na okoliczne szczyty z Leskowcem na czele. Całkowicie wyszliśmy z lasu w Gorzeniu Górnym mając ambitny plan dotarcia do Wadowic. Okazało się jednak, że to dodatkowa godzina deptania asfaltem i w okolicy dworku Zegadłowicza całkowicie zrezygnowaliśmy z dalszej trasy. Trasa jednak z nas nie zrezygnowała bo żeby coś zjeść musieliśmy dojść aż do Czartaka. Tu, w pizzerii o tej samej nazwie z wielką przyjemnością posiedzieliśmy racząc się pizzą i chłodzącymi napojami. Po godzinie 16-tej podjechał nasz nieoceniony kierowca, pan Mirek i sprawnie dowiózł nas do Bielska.
W wycieczce uczestniczyło 21 osób, które dzielnie pokonywały trudy wędrówki przekonując się, że nazwa Beskid Mały nie oznacza łatwych tras.

Witamy i zapraszamy na dwudniową wycieczkę na Stożek

Termin: 22/23 października 2019r. / wtorek-środa /, przejazd autokarem do Ustronia oraz powrót z Wisły finansuje Urząd Miejski w Bielsku- Białej,
Trasa: I dzień: Ustroń Poniwiec – Mała Czantoria Rycerską Ścieżką- Wielka Czantoria- przełęcz Beskidek – Soszów Wielki – Mały Stożek – Stożek, czas przejścia ok.6 godzin,
II dzień: Stożek – Kiczory – Mraźnica – przełęcz Kubalonka – Kozińce – Wisła Czarne, czas przejścia ok.5 godzin.
Koszt: 60 zł / w tym: nocleg, przewodnik, ubezpieczenie /,
Zbiórka: 22 październik / wtorek / godz. 7.45 dolna płyta dworca PKS,
Zgłoszenia do: 19 października na adres mailowy plo@plo.bielsko.pl
tel. kontaktowy 734 134 153.
pozdrawiamy – Teresa i Witek

Wycieczka w dniu 08.10.2019 r.

Wybieramy się we wtorek 8 października 2019 r.bliźniaki

  • spotkanie:   dolna płyta dworca PKS godz. 7.45,
  • trasa:  Inwałd – Ostry Wierch – Kaczyna – Bliźniaki – Czartak,
  • długość trasy  – ok.5 godzin , 15 km,
  • odpłatność: 2 zł / w tym: ubezpieczenie, przejazd, przewodnik/
  • ilość miejsc ograniczona,
  • zapisy :  mailem na adres plo@plo.bielsko.pl do dnia 5 października 2019 r.

Pozdrawiamy – Teresa i Witek

 

Relacje z dwudniowej wycieczki na Halę Lipowską i Halą Boraczą

Wycieczka na Halę Lipowską w dniu 24.09.2019 r.
Punktualnie o godzinie ósmej wyruszyliśmy z Bielska na naszą kolejną wycieczkę. Tym razem korzystaliśmy z wynajętego autobusu co bardzo usprawniło nam przejazd. W Glince byliśmy już po 9-tej. W międzyczasie zaczęło się przejaśniać, mgły opadły i ukazał się nam wspaniały widok na otaczające nas góry Beskidu Żywieckiego. Poranek był rześki i słoneczny. Po zrobieniu pamiątkowego zdjęcia zaczęliśmy mozolnie podchodzić pod Krawców Wierch. Po pewnym czasie podejście się skończyło i mogliśmy podziwiać widoki. A w górach już jesień … chciałoby się zaśpiewać, jej pierwsze oznaki są lekko złotawe i niezwykle zachwycają. Po postoju w okolicach schroniska na Krawców Wierchu podeszliśmy na polanę szczytową i ukazał się nam jeden z piękniejszych widoków w całych Beskidach. W oddali majaczyła Mała Fatra, przed nami drzemały : Rycerzowa z Muńcułem, za nimi Wielka Racza. Wszędzie już prawie byliśmy – stwierdziliśmy i ruszyliśmy w dalszą drogę, która biegła pasmem granicznym. I tu dotarła klęska kornika, dzięki czemu mogliśmy zobaczyć okazały łańcuch Tatr. Dotarliśmy w końcu do przełęczy o tajemniczej nazwie Bory Orawskie. To bardzo ciekawe miejsce, znajdowaliśmy się bowiem na Wielkim Europejskim Dziale Wodnym, potok Bystra po stronie polskiej odprowadza bowiem swoje wody do Bałtyku, a Zlatny potok po stronie Słowackiej – do Morza Czarnego.
W dolinę Bystrej zeszliśmy bardzo stromym szlakiem by ponownie podejść do szlaku wiodącego na Halę Lipowską. Mijaliśmy ogromne kombajny ścinające i czyszczące las zniszczony przez kornika. Samo podejście na Halę okazało się niezwykle strome i kamieniste ale daliśmy radę . Na miejscu byliśmy ok. godziny 17-tej, trasa tego dnia wyniosła 16,7 km. Samo schronisko jest obiektem mającym bardzo bogatą historię a w roku 2011 zajęło pierwsze miejsce w prestiżowym rankingu schronisk górskich Magazynu Turystyki Górskiej „n.p.m.” Jest najbardziej zadbane ze wszystkich, w których dotychczas byliśmy. Tego właśnie szuka w górach turysta – klimatu. Wieczór wypełniliśmy wspólnym śpiewem i humorem.

Wycieczka na Halę Boraczą w dniu 25.09.2019 r.
Ten dzień nie był już tak pogodny jak poprzedni, w dolinach snuły się mgły. Mieliśmy do pokonania trasę: Hala Lipowska- Redykalny Wierch- Hala Boracza – Rajcza. Wyruszyliśmy ok. godziny 9-tej. Mimo nienajlepszej widoczności mogliśmy rozpoznać okoliczne szczyty, brakło nam jedynie legendarnego widoku na Tatry z Lipowskiej. Wspominaliśmy zatem niezrównane widoki z Wielkiej Raczy z ubiegłego roku. Z Redykalnego Wierchu skręciliśmy na czarny szlak wiodący nas na Halę Boraczą i przy zejściu zaczęło się istne szaleństwo grzybowe. Prawdziwki rosły tuż przy szlaku i nie trzeba było być wytrawnym grzybiarzem aby je dostrzec. Po raz kolejny odwiedziliśmy schronisko na Hali Boraczej, które zostało zbudowane w roku 1928 przez Żydowskie Towarzystwo Turystyczno-Narciarskie ”Makkabi” i było pierwszym schroniskiem Żydowskim na świecie ! Obecnie nie zachwyca swoją architekturą ale można tam nabyć super jagodzianki. W czasie gdy uczestnicy wycieczki posilali się w schronisku część z nas poszła zasięgnąć języka do pobliskiego domu wczasowo-kolonijnego Pod Halą Boraczą. Jest to wzorowo prowadzony i pięknie położony obiekt noclegowy, w którym moglibyśmy się kiedyś zatrzymać.
Zachmurzyło się mocno, więc wyruszyliśmy w dalszą drogę. Grzybów było coraz więcej a nasza koleżanka Agnieszka znalazła aż trzy okazałe borowiki co zostało uwiecznione na zdjęciu. Droga do Rajczy wiodła zboczami Suchej góry i chwilami była bardzo stroma i męcząca. W końcu dotarliśmy do stacji kolejowej w Rajczy gdzie już czekał na nas pan Maciej ze swoim busem i już po godzinie, żegnając po drodze Leszka , który wysiadł w Kalnej , byliśmy w Bielsku.
Wycieczka była bardzo sympatyczna , uczestniczyło w niej 21 osób, powitaliśmy w naszym gronie troje nowych uczestników, przeszliśmy 19 kilometrów.
Zdjęcia autorstwa Małgosi

 

Informacja o wycieczce na Halę Lipowską

Informuję, że są jeszcze wolne miejsca na wycieczkę na Lipowską w dniach 24-25 września 2019 r.

Nastąpiła istotna zmiana jeśli chodzi o dojazd. W dniu 24 / wtorek / zbieramy się na dolnej płycie dworca PKS o godzinie 8-mej i jedziemy wynajętym busem do miejscowości Glinka.
Z Glinki podchodzimy na Krawców Wierch a potem wzdłuż granicy przez Trzy Kopce na Halę Lipowską gdzie będziemy nocować.
W dniu 25 września trasa będzie następująca: Hala Lipowska – Boraczy Wierch – Hala Boracza – Sucha Góra – Rajcza gdzie ponownie podjedzie po nas bus i zawiezie nas do Bielska.
Przejazd busem jest sponsorowany przez Urząd Miejski, zatem ponosimy tylko koszty noclegu czyli ok. 50 zł.
Z pozdrowieniami – Teresa i Witek
PS: od 6 do 14 września jesteśmy na obozie rowerowym zatem zgłoszenia przyjmuję smsami na telefon 734 134 153.

Wycieczka na Halę Lipowską w dniach 24/25.IX.2019 r.

Zapraszam na pierwszą powakacyjną wycieczkę:
Cel: Hala Lipowska
Termin: 24-25 wrzesień 2019 r.
Trasa:
I dzień – Rajcza- Sucha Góra- Hala Boracza – Redykalny Wierch – Boraczy Wierch – schronisko na Hali Lipowskiej / nocleg /, czas przejścia ok. 5 godzin,
Dzień II-gi : Hala Lipowska – Rysianka – Słowianka – Abrahamów- Węgierska Górka, czas przejścia ok. 5 godzin.
Zbiórka: 24.IX.2019 r. / wtorek / o godz. 8.25 na dworcu PKP Bielsko-Biała Główna – wyjazd pociągiem o godz. 8.37 do Rajczy,
Koszt: ok.50 zł / w tym nocleg, przejazd, ubezpieczenie , przewodnik/. Proszę nie kupować biletów, na trasie Bielsko-Biała-Rajcza będzie przejazd grupowy.
Zgłoszenia / do 14-go września 2019 r ./
e-mail plo@plo.bielsko.pl
tel. kontaktowy Teresa Kubik / tel. 734-134-153/

Wycieczka w dniach 25 – 26 czerwca 2019r

WYCIECZKA W REJON KOSZARAWY BYSTREJ W BESKIDZIE ŻYWIECKIM
Pierwszy etap naszej kolejnej wycieczki rozpoczął się na stacji Bielsko-Biała Główna. Osiemnaścioro uczestników dotarło pociągiem do Żywca, następnie autobusem do Przyborowa. Dzień zapowiadał się upalnie więc od razu wyruszyliśmy na szlak. Na szczęście prowadził on w cieniu i tak dotarliśmy do osiedla Moczarki. Od tego miejsca zaczęły się już widoki. Przed nami okazała kopuła Pilska, z lewej zaś strony przeciwległy grzbiet Lachów Gronia, w dole wieś Koszarawa Bystra. Szlak sukcesywnie i niezbyt ostro poprowadził nas w górę aż osiągnęliśmy wierzchołek granicznej góry Mędralowa / 1169 m /. Tu zrobiliśmy dłuższy odpoczynek aby się zapoznać ze wszystkimi tablicami informacyjnymi i zrobić pamiątkowe zdjęcie z banerami. Z Mędralowej szlak powiódł nas na rozległą Halę Kamińskiego . Nazwa ta pochodzi od popularnego w tej okolicy nazwiska. Wcześniej już było widać cel naszej dzisiejszej wędrówki – przełęcz Klekociny. Dość strome zejście i już jesteśmy na przełęczy pilnie szukając tablicy informującej nas o położeniu miejsca noclegu czyli stacji turystycznej „Zygmuntówka”. Znajduje się ona zaledwie 200m od szlaku. Z ulgą zrzuciliśmy plecaki i szybko rozlokowaliśmy po pokojach. Standard tego miejsca dość skromny ale było niezwykle czysto. Gospodarz obiektu bardzo dbał o zaspokojenie naszych potrzeb, dzięki czemu czuliśmy się tam bardzo dobrze. Zbliżał się ciepły wieczór wiec wyruszyliśmy na przełęcz aby rozpalić ognisko i upiec przyniesione kiełbaski. Wokół nas pachniała świeżo skoszona łąka, od lasu dochodził niezrównany aromat rozgrzanej żywicy… Po powrocie do schroniska do zmroku śpiewaliśmy piosenki z naszego śpiewnika i obserwowaliśmy gwiazdy.
Kolejny dzień przyniósł nam zapowiedź sporego upału. Po porannej jajecznicy wyruszyliśmy na szlak. Pochodził on najpierw pod Czerniawę Suchą, potem przechodził w grzbiet Lachowa. Raźnym krokiem minęła nas grupa turystów zmierzających na Babią Górę, jakiś czas szedł z nami samotny wędrowiec zmierzający aż do Inwałdu. Stwierdziliśmy, że na taką trasę potrzebowalibyśmy przynajmniej dwóch dni a przecież był już dzisiaj na szczycie Babiej. Ech, młodość ! Ale my cieszymy się, że w ogóle jeszcze możemy pokonywać te trasy i idziemy dalej… myląc drogę. Wracamy więc prędziutko i już bez przeszkód zmierzamy do Koszarawy. Jeszcze tylko odpoczynek przed szałasem, uwaga, upał wzmaga się coraz bardziej ale na szczęście już schodzimy. Nad wsią trafiamy w wąski parów w którym powietrze dosłownie można kroić i wychodzimy na szosę. Jak na zawołanie podjeżdża autobus i po 40 minutach jesteśmy w Żywcu. Tu również mamy szczęście bo właśnie zdążamy na pociąg „Soła”, który zawozi nas do Bielska. Jego klimatyzowane wnętrze było dla nas wręcz zbawieniem. Podsumowując była to mimo wysokich temperatur bardzo udana wycieczka . Po raz kolejny mieliśmy okazję się przekonać jak dobrze nam ze sobą, nacieszyć wspaniałymi widokami a także poznać nowy rejon górski. Przed nami wakacje i zapowiedź realizacji tych wycieczek, których mimo planu nie udało się nam odbyć.

Wycieczka do Koszarawy w dniach 25-26 czerwca 2019 r.

Zapraszamy na ostatnią przed wakacjami dwudniową wycieczkę:
Gdzie: Beskid Żywiecki, otoczenie Koszarawy Bystrej,
Termin: 25-26 czerwiec 2019 r. / wtorek i środa /,
Program: wyjazd w dniu 25.06.2019 r. pociągiem ze stacji Bielsko-Biała Główna o godz. 8.37 do Żywca.
Zbiórka przed kasami o godzinie 8.20.
Przejazd autobusem z dworca PKS Żywiec do Przyborowa.
Odjazd autobusu firmy Drewol z Żywca (dworzec autobusowy) o godz. 9.45.
Trasa:
1. dzień pierwszy: Przyborów – Moczarki – Mędralowa – przełęcz Klekociny / nocleg w stacji turystycznej „Zygmuntówka „/, czas przejścia 4 godziny,
2. dzień drugi – przełęcz Klekociny – Czerniawa Sucha – Lachów Groń – Koszarawa – Lasek – Przyborów , czas przejścia 5 godzin.
Powrót do Bielska w godzinach wieczornych.

Koszt : ok. 80 zł / w tym nocleg, transport , przewodnik, ubezpieczenie /,
Zgłoszenia do 8 czerwca 2019 r.
Teresa Kubik/ tel. 734 134 153 /, e-mail :plo@plo.bielsko.pl /

Wycieczka na Skrzyczne w dniu 28 maja 2019r – DO POWTÓRKI

Dzień był wprawdzie pochmurny ale prognozy nienajgorsze więc na tradycyjną wtorkową wycieczkę wyruszyliśmy w doskonałych humorach.
Dojechaliśmy na Biały Krzyż czyli przełęcz Salmopolską i zanim skierowaliśmy się na szlak Roman zaprowadził nas w okolicę wejścia do jaskini Salmopolskiej. Było to zaledwie kilkadziesiąt kroków od przystanku, poniżej drogi. Ciekawie opowiedział jej historię. Jaskinia odsłoniła się podczas budowy drogi Wisła –Szczyrk w latach 60-tych ub. wieku. Ma ok. 1000 m długości i jest trudna do zwiedzania. Ze zdumieniem patrzyliśmy na wąski otwór i zastanawialiśmy się jak tam można się przecisnąć.
Po pamiątkowym zdjęciu na tle zajazdu „Biay Krzyż” pomaszerowaliśmy w górę na Malinów. Tam zobaczyliśmy wejście do kolejnej jaskini otoczone folią ostrzegawczą. Romek wyjaśnił, że 8 czerwca czyli już niebawem jaskinia ta zostanie udostępniona do zwiedzania. Rzeczywiście widoczne były nowo zamontowane drabinki i umocnienia. Przed nami zejście z Malinowa, zaczyna się bardzo chmurzyć. Po pewnym czasie zatrzymujemy się żeby założyć peleryny bo zaczyna kropić deszczyk. Ale co to dla nas, idziemy dalej. Deszczyk przechodzi w deszcz a następnie w ulewę, szlakiem płyną potoki a do Skrzycznego jeszcze dwie godziny.
I oto po raz pierwszy w sześcioletniej prawie historii naszych wycieczek musieliśmy się wycofać.
Jeszcze próbowaliśmy nadrabiać miną, jeszcze Kornel uruchomił swój barek ale niestety nic nie pomogło. Dwiema grupami zeszliśmy do Soliska i na szczęście mieliśmy od razu autobus do Bielska.
Jaki z tego wniosek? Nie ufać zbytnio prognozom – jak deszcz to deszcz i… powtórzyć wycieczkę.
W pogodny dzień oczywiście.