Wycieczka w dniach 25 – 26 czerwca 2019r

WYCIECZKA W REJON KOSZARAWY BYSTREJ W BESKIDZIE ŻYWIECKIM
Pierwszy etap naszej kolejnej wycieczki rozpoczął się na stacji Bielsko-Biała Główna. Osiemnaścioro uczestników dotarło pociągiem do Żywca, następnie autobusem do Przyborowa. Dzień zapowiadał się upalnie więc od razu wyruszyliśmy na szlak. Na szczęście prowadził on w cieniu i tak dotarliśmy do osiedla Moczarki. Od tego miejsca zaczęły się już widoki. Przed nami okazała kopuła Pilska, z lewej zaś strony przeciwległy grzbiet Lachów Gronia, w dole wieś Koszarawa Bystra. Szlak sukcesywnie i niezbyt ostro poprowadził nas w górę aż osiągnęliśmy wierzchołek granicznej góry Mędralowa / 1169 m /. Tu zrobiliśmy dłuższy odpoczynek aby się zapoznać ze wszystkimi tablicami informacyjnymi i zrobić pamiątkowe zdjęcie z banerami. Z Mędralowej szlak powiódł nas na rozległą Halę Kamińskiego . Nazwa ta pochodzi od popularnego w tej okolicy nazwiska. Wcześniej już było widać cel naszej dzisiejszej wędrówki – przełęcz Klekociny. Dość strome zejście i już jesteśmy na przełęczy pilnie szukając tablicy informującej nas o położeniu miejsca noclegu czyli stacji turystycznej „Zygmuntówka”. Znajduje się ona zaledwie 200m od szlaku. Z ulgą zrzuciliśmy plecaki i szybko rozlokowaliśmy po pokojach. Standard tego miejsca dość skromny ale było niezwykle czysto. Gospodarz obiektu bardzo dbał o zaspokojenie naszych potrzeb, dzięki czemu czuliśmy się tam bardzo dobrze. Zbliżał się ciepły wieczór wiec wyruszyliśmy na przełęcz aby rozpalić ognisko i upiec przyniesione kiełbaski. Wokół nas pachniała świeżo skoszona łąka, od lasu dochodził niezrównany aromat rozgrzanej żywicy… Po powrocie do schroniska do zmroku śpiewaliśmy piosenki z naszego śpiewnika i obserwowaliśmy gwiazdy.
Kolejny dzień przyniósł nam zapowiedź sporego upału. Po porannej jajecznicy wyruszyliśmy na szlak. Pochodził on najpierw pod Czerniawę Suchą, potem przechodził w grzbiet Lachowa. Raźnym krokiem minęła nas grupa turystów zmierzających na Babią Górę, jakiś czas szedł z nami samotny wędrowiec zmierzający aż do Inwałdu. Stwierdziliśmy, że na taką trasę potrzebowalibyśmy przynajmniej dwóch dni a przecież był już dzisiaj na szczycie Babiej. Ech, młodość ! Ale my cieszymy się, że w ogóle jeszcze możemy pokonywać te trasy i idziemy dalej… myląc drogę. Wracamy więc prędziutko i już bez przeszkód zmierzamy do Koszarawy. Jeszcze tylko odpoczynek przed szałasem, uwaga, upał wzmaga się coraz bardziej ale na szczęście już schodzimy. Nad wsią trafiamy w wąski parów w którym powietrze dosłownie można kroić i wychodzimy na szosę. Jak na zawołanie podjeżdża autobus i po 40 minutach jesteśmy w Żywcu. Tu również mamy szczęście bo właśnie zdążamy na pociąg „Soła”, który zawozi nas do Bielska. Jego klimatyzowane wnętrze było dla nas wręcz zbawieniem. Podsumowując była to mimo wysokich temperatur bardzo udana wycieczka . Po raz kolejny mieliśmy okazję się przekonać jak dobrze nam ze sobą, nacieszyć wspaniałymi widokami a także poznać nowy rejon górski. Przed nami wakacje i zapowiedź realizacji tych wycieczek, których mimo planu nie udało się nam odbyć.

Wycieczka do Koszarawy w dniach 25-26 czerwca 2019 r.

Zapraszamy na ostatnią przed wakacjami dwudniową wycieczkę:
Gdzie: Beskid Żywiecki, otoczenie Koszarawy Bystrej,
Termin: 25-26 czerwiec 2019 r. / wtorek i środa /,
Program: wyjazd w dniu 25.06.2019 r. pociągiem ze stacji Bielsko-Biała Główna o godz. 8.37 do Żywca.
Zbiórka przed kasami o godzinie 8.20.
Przejazd autobusem z dworca PKS Żywiec do Przyborowa.
Odjazd autobusu firmy Drewol z Żywca (dworzec autobusowy) o godz. 9.45.
Trasa:
1. dzień pierwszy: Przyborów – Moczarki – Mędralowa – przełęcz Klekociny / nocleg w stacji turystycznej „Zygmuntówka „/, czas przejścia 4 godziny,
2. dzień drugi – przełęcz Klekociny – Czerniawa Sucha – Lachów Groń – Koszarawa – Lasek – Przyborów , czas przejścia 5 godzin.
Powrót do Bielska w godzinach wieczornych.

Koszt : ok. 80 zł / w tym nocleg, transport , przewodnik, ubezpieczenie /,
Zgłoszenia do 8 czerwca 2019 r.
Teresa Kubik/ tel. 734 134 153 /, e-mail :plo@plo.bielsko.pl /

Wycieczka na Skrzyczne w dniu 28 maja 2019r – DO POWTÓRKI

Dzień był wprawdzie pochmurny ale prognozy nienajgorsze więc na tradycyjną wtorkową wycieczkę wyruszyliśmy w doskonałych humorach.
Dojechaliśmy na Biały Krzyż czyli przełęcz Salmopolską i zanim skierowaliśmy się na szlak Roman zaprowadził nas w okolicę wejścia do jaskini Salmopolskiej. Było to zaledwie kilkadziesiąt kroków od przystanku, poniżej drogi. Ciekawie opowiedział jej historię. Jaskinia odsłoniła się podczas budowy drogi Wisła –Szczyrk w latach 60-tych ub. wieku. Ma ok. 1000 m długości i jest trudna do zwiedzania. Ze zdumieniem patrzyliśmy na wąski otwór i zastanawialiśmy się jak tam można się przecisnąć.
Po pamiątkowym zdjęciu na tle zajazdu „Biay Krzyż” pomaszerowaliśmy w górę na Malinów. Tam zobaczyliśmy wejście do kolejnej jaskini otoczone folią ostrzegawczą. Romek wyjaśnił, że 8 czerwca czyli już niebawem jaskinia ta zostanie udostępniona do zwiedzania. Rzeczywiście widoczne były nowo zamontowane drabinki i umocnienia. Przed nami zejście z Malinowa, zaczyna się bardzo chmurzyć. Po pewnym czasie zatrzymujemy się żeby założyć peleryny bo zaczyna kropić deszczyk. Ale co to dla nas, idziemy dalej. Deszczyk przechodzi w deszcz a następnie w ulewę, szlakiem płyną potoki a do Skrzycznego jeszcze dwie godziny.
I oto po raz pierwszy w sześcioletniej prawie historii naszych wycieczek musieliśmy się wycofać.
Jeszcze próbowaliśmy nadrabiać miną, jeszcze Kornel uruchomił swój barek ale niestety nic nie pomogło. Dwiema grupami zeszliśmy do Soliska i na szczęście mieliśmy od razu autobus do Bielska.
Jaki z tego wniosek? Nie ufać zbytnio prognozom – jak deszcz to deszcz i… powtórzyć wycieczkę.
W pogodny dzień oczywiście.

Wycieczka na Skalkę w paśmie Połomów w dniach 21-22 maja 2019 r.

Tym razem postanowiliśmy odwiedzić góry naszych sąsiadów Czechów. Za cel wycieczki obraliśmy szczyt Skalka leżący w paśmie Połomów w Beskidzie Śląsko-Morawskim.
Autobusem Lajkonik dotarliśmy do Cieszyna skąd przeszliśmy na dworzec kolejowy w Czeskim Cieszynie. Czekała nas niedługa , zaledwie półgodzinna podróż pociągiem do miejscowości Mosty koło Jabłonkowa.
W Mostach odwiedziliśmy uroczą cukiernię „U Tadka” i pokrzepieni jej wyrobami przejechaliśmy kilka przystanków do Szańców. Stąd rozpoczęliśmy nareszcie naszą wędrówkę. Na początek zwiedziliśmy to szczególne miejsce albowiem ten teren w przeszłości stanowił ważny punkt strategiczny. Z północy na południe przemieszczały się tu wojska a także kupcy dlatego też zostały zbudowano tu okopy , których pozostałości można oglądać do dziś. Obecnie powstaje tu nowoczesny geopark, który zapewne przybliży te fakty z przeszłości. Z Szańców rozciąga się rozległy widok na okolice Jabłonkowa i otaczające je Beskidy. Błotnista ścieżka zaprowadziła nas do schroniska „Skalka” i choć z daleka srożyły się ciemne chmury pogoda utrzymywała się piękna. Zostaliśmy bardzo sympatycznie przyjęci a po rozpakowaniu się wyszliśmy zwiedzać najbliższą okolicę. W niedalekiej odległości od naszego schroniska znajdowało się następne – „Severka” z przylegającym doń wyciągiem narciarskim a dalej kolejne – „Kamienna Chata” a obok solidna wieża widokowa. Musieliśmy jednak wracać albowiem nadciągały ciemne chmury. Deszcz zaczął padać dopiero jak dotarliśmy do schroniska.
Wieczór okazał się nadzwyczaj miły. Małgosia wraz z Tadeuszem przygotowali dla nas śpiewniki turystyczne i dzięki temu nie mieliśmy problemu z kolejnymi zwrotkami śpiewanych piosenek. Co więcej, do pianina zasiadła nasza muzykalna Ada i śpiewaliśmy… do zachrypnięcia.
Nazajutrz pan Szotkowski – kierownik schroniska przygotował nam królewskie śniadanie, ale za oknem – deszcz . Zanim jednak spakowaliśmy się przestało padać i wyruszyliśmy na szlak.
Było mglisto, błotniście, spotykaliśmy powalone wichurą drzewa ale humory jak zwykle dopisywały. Postój konsumpcyjny zrobiliśmy na Murzinkowym Wierchu skąd szlak schodzi już do Górnej Łomnej. I tu spotkała nas przyjemna niespodzianka, zaświeciło słońce i mieliśmy okazję oglądać „dymiące” góry. Coś pięknego ! Górna część miejscowości Łomna zachwyciła nas doskonale zachowanymi góralskimi chatami i niezwykłą przyrodą.
Ponieważ dosłownie sprzed nosa uciekł nam autobus zatrzymaliśmy się na chmielową degustację w pensjonacie, których tu jest bardzo wiele.
Jak tylko wsiedliśmy do autobusu lunęło i to jak! Przestało padać dopiero w Nawsiu ale zdążyliśmy wsiąść do pociągu.
I to był mocny punkt naszej podróży. Zawsze kiedy lało byliśmy pod dachem.
Rozstaliśmy się w Cieszynie wsiadając do różnych autobusów.
Byliśmy pod wrażeniem czystości schroniska a także miłej obsługi. Góry tez piękne i ciekawe więc trzeba tu wracać.

Wycieczka w dniu 28 maja 2019 r.

Witamy i zapraszamy na wycieczkę w dniu 28 maja 2019 r.
Wyjazd autobusem PKS z górnej płyty dworca PKS do przystanku Szczyrk Biały Krzyż / przełęcz Salmopolska / o godzinie 8.20.
Stamtąd pójdziemy następującą trasą: przełęcz Salmopolska – Malinów – Malinowska Skała – Skrzyczne – Szczyrk.
Całkowity czas przejścia 5 godzin.
Powrót ok. godz. 16-tej.

Do zobaczenia – Teresa i Witek

Tak było na wycieczce na Halę Boraczą i Prusów 16 kwietnia 2019 r.

Na naszą kolejną wycieczkę wyruszyliśmy pociągiem.
W Żywcu przesiedliśmy się do autobusu albowiem na trasie Żywiec-Zwardoń w dalszym ciągu trwają prace remontowe i działa komunikacja zastępcza. Z Węgierskiej Górki do przystanku Żabnica-Skałka dojechaliśmy kolejnym autobusem.
Dziewiętnaścioro uczestników wystartowało na Halę Boraczą. W weekendy jest to bardzo uczęszczany szlak, my nie spotkaliśmy prawie nikogo. Droga wiodła najpierw asfaltem potem zmieniła się w kamienisty trakt. Grupa szturmowa dotarła do schroniska wcześniej aby, jak żartował Marian w pierwszej kolejności zakupić pyszne jagodzianki z których słynie schroniskowa kuchnia. Pogoda była fantastyczna, wokół ośnieżone szczyty, my natomiast spotkaliśmy śnieg tylko w jednym miejscu. Z ogromną przyjemnością siedzieliśmy w słońcu przed schroniskiem choć momentami docierały do nas chłodne powiewy wiatru – to zima przypominała jeszcze o sobie. Wreszcie, nasyceni widokami ruszyliśmy w dalszą drogę. Podchodziliśmy na szczyt Prusowa / 1010 m npm / mając za sobą masyw trzech wierchów – Lipowskiego, Boraczego i Redykalnego. Dolinę Żabnicy z lewej strony okalała dwuwierzchołkowa Romanka. Im wyżej podchodziliśmy tym widoki stawały się coraz rozleglejsze. Osiągnęliśmy szczyt Prusowa i zaczęliśmy schodzić w dół. Ostre zejście zakończyły rozległe, zrekultywowane hale, które bardziej przypominały pola golfowe niż górskie polany. To nowy właściciel przygotował je pod wypas owiec. Poznikało runo leśne, kopce z kamieni, które były tu od stuleci, wygolona powierzchnia wyglądała w tym miejscu nienaturalnie. Po lewej strony mieliśmy przepiękny widok na dolinę Soły i wnoszące się nad nią pasmo Skrzycznego i Baraniej Góry. W końcu zeszliśmy do Żabnicy i poszliśmy w kierunku Węgierskiej Górki. Po lewej stronie przed samą miejscowością usytuowany jest fort „Wędrowiec”, który był świadkiem bohaterskiej akcji polskich żołnierzy odpierających atak hitlerowskich żołnierzy w pierwszych dniach września 1939 r. Dlatego też miejsce to nazwane jest „Westerplatte Południa”. Obecnie w forcie tym usytuowane jest niewielkie muzeum.
Witek bardzo ciekawie opowiedział nam o tych wydarzeniach i to był już koniec naszej wycieczki.
Z Węgierskiej Górki przez Żywiec dotarliśmy do Bielska umawiając się na kolejne imprezy.

 

Tak było na wycieczce na górę Chełm 2 kwietnia br.

Wyjazd ten rozpoczął się od przygody komunikacyjnej. Oczekiwany przez nas autobus Linea-Trans, którym mieliśmy dojechać do miejscowości Gumna po prostu nie przyjechał na przystanek przy dworcu PKS. Widziano go na Hulance jak przejeżdżał bez pasażerów. Po 40-tu minutach przyjechał następny i już bez przeszkód dotarliśmy na miejsce startu. Przed nami pola a w oddali wznosi się cel naszej wycieczki – niewysoka góra Chełm. Witek wykorzystał krótki postój naszej trzydziestojednoosobowej grupy aby objaśnić panoramę gór, która była bardzo rozległa. Od Łysej Góry po stronie Zaolziańskiej poprzez Tuł, Czantorię, dolinę Wisły aż po Równicę i otoczenie Brennej. Do podnóża Chełmu dotarliśmy po około godzinnym spacerze i wspięliśmy się na wierzchołek podziwiając przy okazji łany błękitnych przylaszczek. Rezydencja M, która nas gościnnie przyjęła powstała w budynku, który niegdyś należał do Szkoły Szybowcowej otwartej w 1934 roku. Przed wojna była ona niezwykle popularna, przewinęło się przez nią ponad 1500 pilotów, wśród nich Franciszek Kępka – wielokrotny mistrz Polski a także medalista mistrzostw Europy i uczestnik wielu zawodów międzynarodowych. Niestety po wojnie dość szybko zakończyła działalność choć tradycje latania na Chełmie podtrzymywane są do dziś przez organizację szkoleń paralotniowych.
Po dość długim odpoczynku wyruszyliśmy do pobliskiego Goleszowa. Wiodła nas tam bardzo wygodna, widokowa droga. W Goleszowie byliśmy umówieni na zwiedzanie tzw. Izby Oświęcimskiej mieszczącej się w Gminnym Ośrodku Kultury. Pan Paweł Stanieczek, który był pomysłodawcą tego miejsca a także sprawuje funkcję kustosza z wielkim zaangażowaniem opowiadał nam o tragedii jaka rozegrała się w tej okolicy podczas II-giej wojny światowej. Cementownia w Goleszowie była bowiem miejscem katorżniczej pracy więźniów, których przywieziono tu z obozu w Oświęcimiu. Oprócz prelekcji naocznego świadka tych wydarzeń / pan Paweł ma lat 86 / obejrzeliśmy bardzo poruszający film dokumentalny.
To już ostatni etap naszej wycieczki. Autobusem DAS dojechaliśmy do Cieszyna, skąd za darmo, w ramach przeprosin za poranną sytuację, autobus Linea-Trans dowiózł nas do Bielska.

Wspomnienia z wycieczki na Grojec w dniu 12 marca 2019 r.

Tym razem celem naszej wycieczki była trzy-wierzchołkowa góra Grojec, która wznosi się nad Żywcem. Pierwotnie na miejsce wyjścia na szlak mieliśmy dojechać autobusem miejskim ale zmieniliśmy zamiar i przeszliśmy przez miasto na piechotę. Byliśmy zresztą ciekawi jak wygląda park koło zamku po niedawnej wichurze. To co zobaczyliśmy było wręcz przerażające. Część drzew została dosłownie skoszona, poniszczone ogrodzenia i ławki. To wielka strata gdyż wśród wiatrołomów znalazły się pomniki przyrody.
Na górę wychodziliśmy wygodną drogą za amfiteatrem. Zaświeciło nam słońce choć dzień był chłodny. Po niedługim czasie weszliśmy na Średni Grojec , który jest znakomitym punktem widokowym. Wokół góry, jak okiem sięgnąć –Beskid Mały , Śląski i Żywiecki. Wszystko to oglądaliśmy spod krzyża, który został tu ustawiony na pamiątkę pobytu papieża Jana Pawła II w roku 1995.
Z daleka było już widać stację przekaźnikową na szczycie Grojca. Jeszcze błotnista droga, bardzo strome podejście i jesteśmy na szczycie na wysokości 612 m npm. Ci, którzy jeszcze tędy nie szli nie byli świadomi co ich dalej czeka. Nie wiadomo dlaczego szlak został poprowadzony bardzo stromą ścieżką, która o tej porze roku była błotnistą ślizgawką. Prawie każdy z nas miał w związku z tym jakąś błotną przygodę. Paradoksalnie wszyscy byli zadowoleni a jedna z koleżanek wręcz zachwycona. Czyli: im trudniej tym lepiej.
Dalsze zejście już nie nastręczało nam problemów. Szlak doprowadził nas do samego Browaru Żywieckiego, w którym wesoło zakończyliśmy naszą kolejną wycieczkę.