Przeżyjmy to jeszcze raz

Wycieczka członków Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego Oddział w Bielsku-Białej i Akademii Seniora na Leskowiec w dniu 15 czerwca 2021 r.
To była nasza pierwsza w tym sezonie turystycznym wycieczka. W piękny słoneczny poranek rozpoczęliśmy wędrówkę z Krzeszowa w kierunku Leskowca. Trzynaście osób w znakomitych nastrojach wyruszyło na trasę, która była oznaczona kolorem czerwonym. Droga wiła się między polanami i laskami aby w części podszczytowej odsłonić wspaniały widok na Beskid Żywiecki. Po prawej stronie na moment ukazało się kilka buszujących w zaroślach dzików. Zachwyciły nas chmury na błękitnym niebie, które układały się w ciekawe pióropusze. Mijaliśmy kolejno Harańczykową Górę, Jaworzynę z rozległą ukwieconą halą aby przed Leskowcem trafić na rozległy obszar porośnięty ciemiężycą. I oto już przed nami gościnne schronisko leżące nieopodal Gronia Jana Pawła II wybudowane z inicjatywy Koła Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego w Wadowicach. Sam szczyt Leskowca /918 m npm/ znajduje się ok. 15 minut drogi od schroniska. Po krótkim odpoczynku każdy uczestnik zagospodarował sobie czas w dowolny sposób. Połowa z nas wyruszyła w kilkugodzinną trasę na Łamaną Skałę /Madohorę/. Przed nami ciągle odsłaniał się grzbiet Potrójnej z podszczytowymi polanami i domami sięgającymi aż po sam wierzchołek. Las urzekał świeżą i bujną zielenią, powietrze aż drgało do śpiewu ptaków. Po powrocie spędziliśmy wesoły wieczór ciesząc się tym, że mogliśmy nareszcie się spotkać w górach.

Wycieczka członków Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego Oddział w Bielsku-Białej i Akademii Seniora na Gancarz w dniu 16 czerwca 2021 r.
Droga na Gancarz od strony Leskowca biegnie zalesionym grzbietem co nie było bez znaczenia albowiem dzień był bardzo ciepły. Na szczycie urządziliśmy dłuższy postój gdyż mieliśmy mnóstwo czasu. W dalszą drogę do Andrychowa poprowadził nas zielony szlak. Zejście z Gancarza jest jednym z najbardziej stromych w Beskidzie Małym. Pokonaliśmy go jednak aby już dalej cieszyć się przepiękna drogą przez : Czubę, Narożnik, Susfatową Górę a nad samym Andrychowem przez Czuby i Pańską Górę. Robiło się coraz goręcej. Początkowe przewidywania co do długości szlaku nie sprawdziły się. Cztery przewidywane godziny przejścia rozciągnęły się w czasie. Z każdej górki schodziliśmy w obniżenie i znów musieliśmy pokonywać następne wzniesienie. Droga dłużyła się choć szliśmy łatwym i bardzo przyjemnym terenem. Przed samym Andrychowem część uczestników niespodziewanie zgubiła szlak i drogami asfaltowymi dotarła do celu . Wszyscy jednak spotkaliśmy w restauracji przy pięknie odnowionym basenie gdzie konsumując obiad czekaliśmy na przyjazd busa. Droga powrotna dzięki kierowcy panu Przemkowi upłynęła w bardzo sympatycznej atmosferze. To były wycieczki na dobry początek. Kolejne planujemy jesienią mając nadzieję, że będą również bardzo udane.
Kliknij tu na galerię zdjęć z wycieczki