Tak było 7 marca 2017 r.

 

Poranny deszcz zamienił się w słoneczną pogodę.

Czternaścioro uczestników kolejnej wycieczki udało się pociągiem do Goczałkowic-Zdroju.

Najpierw odwiedziliśmy niedawno wyremontowany budynek dworca kolejowego i zaopatrzyliśmy się w materiały informacyjne. Potem krótki spacer przez zdrojowy park i znaleźliśmy się w centrum tego niewielkiego uzdrowiska. W sali muzealnej pawilonu „Wrzos” już czekał na nas pan Grzegorz Maćkowski – pasjonat lokalnej historii i kolekcjoner przedmiotów związanych z Goczałkowicami. W bardzo ciekawy sposób zapoznał nas z historią miejscowości i szczegółowo opisał kolejne eksponaty: starą wannę marmurową, wagę do ważenia pacjentów, pompę do masażu a także butelkę z solanką i wiele innych. Największe wrażenie zrobiły na nas reprodukcje ukazujące budynki tego kwitnącego niegdyś uzdrowiska po których do dziś niewiele zostało.

Po smacznej wizycie w cukierni „Malwa” dwanaście osób wyruszyło na szlak wiodący do Zapory Goczałkowickiej szukając śladów wiosny. Droga powrotna wiodła przez groblę przy stawie Zabrzeszczak. W spacerze towarzyszyły nam stada łabędzi. Kolejny raz stwierdziliśmy, że niedaleko Bielska można znaleźć miejsca, które fascynują zarówno swoim położeniem jak i historią oraz znaczeniem