Wspomnienie z wycieczki do Osieka…

Trasa rowerowa: Bielsko-Biała – Kozy Zagroda – Kęty Podlesie – Bielany – Osiek – Malec – Kęty Centrum – Kęty Podlesie – Kozy Zagroda – Bielsko-Biała.
Nadszedł dzień planowanego wyjazdu na rowery – czwartek – 04.04.2019 r.
Na dworcu PKP w Bielsku-Białej zebrało się nas tylko i aż pięcioro. Zasmuciła nas nieobecność Teresy. Zgodnie z planem zakupiliśmy bilety dla siebie i na rowery do Kóz Zagrody. Tutaj z piętnastominutowym opóźnieniem opuściliśmy pociąg i przesiedliśmy się na rowery.
Już przed Kętami Podlesie Andrzej zaproponował wejście do szkółki, gdzie zapoznaliśmy się z przedstawicielami okolicznej fauny i flory. Można tam również odpocząć przy zadaszonej altance, wygodnych ławach i miłej oku trawie.
Dalej ruszyliśmy na rowerach szosą przez las mieszany. Szybko pojawiły się ruchliwe ulice: Stefana Żeromskiego, Jana III Sobieskiego i spokojna rzeka Soła. Stan wody był znacznie niższy niż trzy tygodnie temu i widoczna była rzeźba łożyska. Tuż za mostem Soły trasa prowadziła peryferiami Kęt przez Żwirownię do Bielan zgodnie z biegiem rzeki. Za nami na horyzoncie dał się widzieć Beskid Mały i Śląski. W miejscu żwirowni, należało zsiąść z rowerów i przenieść je na odcinku około dwóch metrów aby nie umoczyć kół i osprzętu w błocie.
W Bielanach nawiedziliśmy Sanktuarium Św. Macieja Apostoła. Jest tu również ośrodek rekolekcyjny. Po króciutkiej rozmowie z gospodarzem (proboszczem) o obiektach sakralnych najbliższej okolicy, ruszyliśmy w stronę Osieku. To była propozycja Witka, która okazała się “strzałem w dziesiątkę“.
Trasa biegła przez piękne stawy a z wysokości 290.3 m. n.p.m. podziwialiśmy panoramę okolicy. Dojechaliśmy do parku i zestawu pałacowego w Osieku, którego właścicielami byli: La Roche i Rudzińscy. Zrobiliśmy przerwę na posiłek i zdjęcia. Dzieliliśmy się wrażeniami i wiadomościami o wspomnianych zabytkach. Dalsza droga prowadziła do centrum miejscowości. Po drodze zatrzymaliśmy się koło Drewnianego Kościoła Św. Andrzeja z lat 1538 – 1549. Następnym pięknym, nowoczesnym zakątkiem był OWR. “Molo”. Ta atrakcja turystyczna to kolejny “strzał w dziesiątkę“, o której pamiętał Roman. Tutaj znowu zdjęcia, dzielenie się wrażeniami i na koniec runda rowerowa wokół Jeziora Osiek Średni.
Słońce pięknie świeciło, za sobą zostawiliśmy: stawy, szuwary białogłowe mewy, zakochane łabędzie, liczne gatunki gęsi, kaczek oraz gniazdujące na słupach elektrycznych bocianie pary. Wspominaliśmy naszą koleżankę Teresę. “…szkoda że jej nie ma, że musi tutaj przyjechać…”. Podziwialiśmy tajemnicze ostrowie na Jeziorze Osiek Średni. Nasza runda rowerowa przekształciła się w spacer rowerowy. Młody człowiek, który urządzał bieg w tym samym czasie wokół jeziora, biegnąc przepraszał nas aby zrobić mu wolny tor. I tak będąc pod wrażeniem kolejnego zakątka podążaliśmy w stronę dworca kolejowego Kęty, pominąwszy zaplanowane nawiedzenie Kościoła Św. Michała Archanioła w Witkowicach.
W Kętach byliśmy o godz. 14-tej. Tutaj znowu mała przerwa na posiłek i odpoczynek. Trzech uczestników postanowiło zakończyć jazdę na rowerach i udać się na dworzec PKP. Agnieszka i Andrzej pojechali do stacji Kozy Zagroda. Dołączyliśmy do grupy i tak szczęśliwie dojechaliśmy do Bielska-Białej. Mój licznik wskazywał 49,35 km. To była udana wyprawa rowerowa, byliśmy przyjemnie zmęczeni.
Zdjęcia są zrobione przez Romka a relacja napisana przez Agnieszkę.