Tak było na wycieczce na górę Chełm 2 kwietnia br.

Wyjazd ten rozpoczął się od przygody komunikacyjnej. Oczekiwany przez nas autobus Linea-Trans, którym mieliśmy dojechać do miejscowości Gumna po prostu nie przyjechał na przystanek przy dworcu PKS. Widziano go na Hulance jak przejeżdżał bez pasażerów. Po 40-tu minutach przyjechał następny i już bez przeszkód dotarliśmy na miejsce startu. Przed nami pola a w oddali wznosi się cel naszej wycieczki – niewysoka góra Chełm. Witek wykorzystał krótki postój naszej trzydziestojednoosobowej grupy aby objaśnić panoramę gór, która była bardzo rozległa. Od Łysej Góry po stronie Zaolziańskiej poprzez Tuł, Czantorię, dolinę Wisły aż po Równicę i otoczenie Brennej. Do podnóża Chełmu dotarliśmy po około godzinnym spacerze i wspięliśmy się na wierzchołek podziwiając przy okazji łany błękitnych przylaszczek. Rezydencja M, która nas gościnnie przyjęła powstała w budynku, który niegdyś należał do Szkoły Szybowcowej otwartej w 1934 roku. Przed wojna była ona niezwykle popularna, przewinęło się przez nią ponad 1500 pilotów, wśród nich Franciszek Kępka – wielokrotny mistrz Polski a także medalista mistrzostw Europy i uczestnik wielu zawodów międzynarodowych. Niestety po wojnie dość szybko zakończyła działalność choć tradycje latania na Chełmie podtrzymywane są do dziś przez organizację szkoleń paralotniowych.
Po dość długim odpoczynku wyruszyliśmy do pobliskiego Goleszowa. Wiodła nas tam bardzo wygodna, widokowa droga. W Goleszowie byliśmy umówieni na zwiedzanie tzw. Izby Oświęcimskiej mieszczącej się w Gminnym Ośrodku Kultury. Pan Paweł Stanieczek, który był pomysłodawcą tego miejsca a także sprawuje funkcję kustosza z wielkim zaangażowaniem opowiadał nam o tragedii jaka rozegrała się w tej okolicy podczas II-giej wojny światowej. Cementownia w Goleszowie była bowiem miejscem katorżniczej pracy więźniów, których przywieziono tu z obozu w Oświęcimiu. Oprócz prelekcji naocznego świadka tych wydarzeń / pan Paweł ma lat 86 / obejrzeliśmy bardzo poruszający film dokumentalny.
To już ostatni etap naszej wycieczki. Autobusem DAS dojechaliśmy do Cieszyna, skąd za darmo, w ramach przeprosin za poranną sytuację, autobus Linea-Trans dowiózł nas do Bielska.