Wycieczka na Magurkę w dniu 24 kwietnia 2018 r.

Tym razem postanowiliśmy zdobyć Magurkę od strony jeziora Żywieckiego.
Dojechaliśmy do miejscowości Bierna, która okazała się bardzo malowniczą wioską. Stamtąd rozpoczęliśmy podchodzenie na grzbiet masywu.
Dość chłodny poranek zamienił się w piękny, rozsłoneczniony dzień.
Po mozolnym podejściu osiągnęliśmy przełęcz pomiędzy Przyszopem a Przysłopem. Tam zrobiliśmy przerwę konsumpcyjno-fotograficzną po czym ruszyliśmy dalej. Przy podejściu na Rogacz zatrzymaliśmy się przy Diablim Kamieniu. Jest to ciekawa formacja skalna zbudowana z piaskowca. Dalej kamienisty wąwóz zaprowadził nas już prosto na Rogacz.
Okazało się, że droga wiodąca grzbietem Magurki to w tej chwili niemal autostrada. Od kilku lat w tym rejonie funkcjonuje system biegowych tras narciarskich i szlak turystyczny jest ich częścią.
W rejonie Czupla czyli najwyższego wzniesienia Beskidu Małego niespodziewanie minęła nas … maszerująca kompania wojskowa. W końcu osiągnęliśmy szczyt Magurki i tu kolejna niespodzianka. Czekał na nas mianowicie Korneliusz ze swoim słynnym „ barszczykiem „ i fraszkami Sztaudyngera.
W znakomitych humorach zeszliśmy przez Hańderkulę do Straconki i autobusem miejskim wróciliśmy do Bielska.