Wycieczka na Skalkę w paśmie Połomów w dniach 21-22 maja 2019 r.

Tym razem postanowiliśmy odwiedzić góry naszych sąsiadów Czechów. Za cel wycieczki obraliśmy szczyt Skalka leżący w paśmie Połomów w Beskidzie Śląsko-Morawskim.
Autobusem Lajkonik dotarliśmy do Cieszyna skąd przeszliśmy na dworzec kolejowy w Czeskim Cieszynie. Czekała nas niedługa , zaledwie półgodzinna podróż pociągiem do miejscowości Mosty koło Jabłonkowa.
W Mostach odwiedziliśmy uroczą cukiernię „U Tadka” i pokrzepieni jej wyrobami przejechaliśmy kilka przystanków do Szańców. Stąd rozpoczęliśmy nareszcie naszą wędrówkę. Na początek zwiedziliśmy to szczególne miejsce albowiem ten teren w przeszłości stanowił ważny punkt strategiczny. Z północy na południe przemieszczały się tu wojska a także kupcy dlatego też zostały zbudowano tu okopy , których pozostałości można oglądać do dziś. Obecnie powstaje tu nowoczesny geopark, który zapewne przybliży te fakty z przeszłości. Z Szańców rozciąga się rozległy widok na okolice Jabłonkowa i otaczające je Beskidy. Błotnista ścieżka zaprowadziła nas do schroniska „Skalka” i choć z daleka srożyły się ciemne chmury pogoda utrzymywała się piękna. Zostaliśmy bardzo sympatycznie przyjęci a po rozpakowaniu się wyszliśmy zwiedzać najbliższą okolicę. W niedalekiej odległości od naszego schroniska znajdowało się następne – „Severka” z przylegającym doń wyciągiem narciarskim a dalej kolejne – „Kamienna Chata” a obok solidna wieża widokowa. Musieliśmy jednak wracać albowiem nadciągały ciemne chmury. Deszcz zaczął padać dopiero jak dotarliśmy do schroniska.
Wieczór okazał się nadzwyczaj miły. Małgosia wraz z Tadeuszem przygotowali dla nas śpiewniki turystyczne i dzięki temu nie mieliśmy problemu z kolejnymi zwrotkami śpiewanych piosenek. Co więcej, do pianina zasiadła nasza muzykalna Ada i śpiewaliśmy… do zachrypnięcia.
Nazajutrz pan Szotkowski – kierownik schroniska przygotował nam królewskie śniadanie, ale za oknem – deszcz . Zanim jednak spakowaliśmy się przestało padać i wyruszyliśmy na szlak.
Było mglisto, błotniście, spotykaliśmy powalone wichurą drzewa ale humory jak zwykle dopisywały. Postój konsumpcyjny zrobiliśmy na Murzinkowym Wierchu skąd szlak schodzi już do Górnej Łomnej. I tu spotkała nas przyjemna niespodzianka, zaświeciło słońce i mieliśmy okazję oglądać „dymiące” góry. Coś pięknego ! Górna część miejscowości Łomna zachwyciła nas doskonale zachowanymi góralskimi chatami i niezwykłą przyrodą.
Ponieważ dosłownie sprzed nosa uciekł nam autobus zatrzymaliśmy się na chmielową degustację w pensjonacie, których tu jest bardzo wiele.
Jak tylko wsiedliśmy do autobusu lunęło i to jak! Przestało padać dopiero w Nawsiu ale zdążyliśmy wsiąść do pociągu.
I to był mocny punkt naszej podróży. Zawsze kiedy lało byliśmy pod dachem.
Rozstaliśmy się w Cieszynie wsiadając do różnych autobusów.
Byliśmy pod wrażeniem czystości schroniska a także miłej obsługi. Góry tez piękne i ciekawe więc trzeba tu wracać.