Wycieczka na Skrzyczne w dniu 28 maja 2019r – DO POWTÓRKI

Dzień był wprawdzie pochmurny ale prognozy nienajgorsze więc na tradycyjną wtorkową wycieczkę wyruszyliśmy w doskonałych humorach.
Dojechaliśmy na Biały Krzyż czyli przełęcz Salmopolską i zanim skierowaliśmy się na szlak Roman zaprowadził nas w okolicę wejścia do jaskini Salmopolskiej. Było to zaledwie kilkadziesiąt kroków od przystanku, poniżej drogi. Ciekawie opowiedział jej historię. Jaskinia odsłoniła się podczas budowy drogi Wisła –Szczyrk w latach 60-tych ub. wieku. Ma ok. 1000 m długości i jest trudna do zwiedzania. Ze zdumieniem patrzyliśmy na wąski otwór i zastanawialiśmy się jak tam można się przecisnąć.
Po pamiątkowym zdjęciu na tle zajazdu „Biay Krzyż” pomaszerowaliśmy w górę na Malinów. Tam zobaczyliśmy wejście do kolejnej jaskini otoczone folią ostrzegawczą. Romek wyjaśnił, że 8 czerwca czyli już niebawem jaskinia ta zostanie udostępniona do zwiedzania. Rzeczywiście widoczne były nowo zamontowane drabinki i umocnienia. Przed nami zejście z Malinowa, zaczyna się bardzo chmurzyć. Po pewnym czasie zatrzymujemy się żeby założyć peleryny bo zaczyna kropić deszczyk. Ale co to dla nas, idziemy dalej. Deszczyk przechodzi w deszcz a następnie w ulewę, szlakiem płyną potoki a do Skrzycznego jeszcze dwie godziny.
I oto po raz pierwszy w sześcioletniej prawie historii naszych wycieczek musieliśmy się wycofać.
Jeszcze próbowaliśmy nadrabiać miną, jeszcze Kornel uruchomił swój barek ale niestety nic nie pomogło. Dwiema grupami zeszliśmy do Soliska i na szczęście mieliśmy od razu autobus do Bielska.
Jaki z tego wniosek? Nie ufać zbytnio prognozom – jak deszcz to deszcz i… powtórzyć wycieczkę.
W pogodny dzień oczywiście.