Wycieczka w dniu 20 września 2018 r.

                 Trzema samochodami wybraliśmy się do Skoczowa aby przejechać fragment Wiślanej Trasy Rowerowej. Pogoda znakomita, letnia niemalże, zatem pełni zapału wyruszamy. Po pokonaniu przeszkody w postaci niewygodnego przeniesienia rowerów przez tory kolejowe było już tylko lepiej. Wprawdzie obok szumiała ruchliwa szosa wiodąca w kierunku Ustronia i Wisły ale z czasem ścieżka rowerowa zaczęła prowadzić nas w większym oddaleniu. Jechaliśmy wzdłuż Wisły w kierunku jej źródeł z zamiarem dotarcia do jeziora Czerniańskiego, tj. miejsca gdzie spotykają się  Biała i Czarna Wisełka. Już jako Wisełka rzeka płynie dalej aby po przyjęciu Malinki wreszcie otrzymać dumną nazwę Wisła.  Większość naszej sześcioosobowej grupy jeszcze nie wiedziała, że czeka nas niespodzianka. Otóż po kilku kilometrach spotkaliśmy czekającego na nas Stasia, który, jako że przebywał na wypoczynku w Ustroniu wyjechał nam naprzeciw. Należy przy tym powiedzieć, że parę  dni wcześniej Stasio wyjechał swoim elektrycznym pojazdem na Równicę. Gorące brawa !
            W powiększonym gronie wjechaliśmy do Ustronia. Tutaj zatrzymaliśmy się na przerwę kawową w karczmie przy okazji obserwując plażowiczów na ustrońskich nadrzecznych bulwarach. Jak na środek tygodnia ruch był niemały – kuracjusze, rowerzyści, turyści, każdy chciał skorzystać z ostatnich dni lata. Droga, poprowadzona przy samej rzece jest przepiękna. Mijaliśmy sosnowe laski, zachwycaliśmy się zadbanymi domkami i tak dotarliśmy do przeszkody numer dwa, a mianowicie przejazdu przez ruchliwą szosę w Wiśle Obłaźcu. Jest to bardzo niebezpieczne miejsce, gdyż nie dość, że droga jest tu wąska to jeszcze przecięta przejazdem kolejowym. Z ulgą opuszczaliśmy to miejsce. Niedługo potem ukazała się nam ogromna bryła hotelu „Gołębiewski” i wjechaliśmy do tej znanej, turystycznej miejscowości. Obowiązkowo zatrzymaliśmy się przy pomniku Źródeł Wisły w zrewitalizowanym parku Kopczyńskiego. Stojąca na cokole dziewczęca postać z naręczem kwiatów nawiązywała do przedwojennej „Ślązaczki”. W czasie wojny pomnik ten została zniszczony, odtworzono go w roku 1974 ale po przebudowie parku, w roku 2014 zastąpiono go wierniejszą pierwowzorowi sylwetką.
              Droga cały czas prowadziła lekko pod górę. Minęliśmy Jonidło, Nową Osadę i skręciliśmy w dolinę Wisełki. Kolejny nasz przystanek to sztuczna, ośmiometrowa zapora przy byłym Domu Turysty PTTK „Nad Zaporą”. Ten bardzo znany i lubiany obiekt przez wiele lat niszczał  a teraz z zadowoleniem zaobserwowaliśmy, że jest remontowany. Kolejne pamiątkowe, wspólne zdjęcie  i z mozołem podjeżdżamy pod zaporę w Wiśle Czarne. Odsłania się nam spora tafla wody przepięknie okolona górami. Szusujemy po koronie zapory i w jej końcowym odcinku ustawiamy się do zdjęcia. Musimy stanowić ciekawy  widok – siedmioro rześkich seniorów na rowerach, bo stajemy się obiektem zainteresowania spacerującej pani, która koniecznie chce nas sfotografować. Czemu nie, mówimy i nawiązuje się miła rozmowa.
               Pora wracać. Zatrzymujemy się jeszcze w centrum Wisły na małe co nieco, odwiedzamy Adasia Małysza z białej czekolady w Domu Zdrojowym i na trasę.
W Ustroniu żegnamy bardzo zadowolonego z wycieczki Stasia.
Droga powrotna jest bardzo przyjemna bo cały czas z górki.
W Skoczowie odczytujemy przejechany dystans – 54 km . Pełni wrażeń i spełnieni rowerowo żegnamy się z obietnicą ponownego  wyruszenia na szlak.